Witryna wykorzystuje pliki cookie wyłącznie do zbierania danych statystycznych. Więcej w polityce prywatności.
Strona główna
konkurs prenumerata wyszukiwarka facebook
reklama

7/8 '2015







Miasta dla ludzi

Życie między budynkami

Miasta dla ludzi







Oferta dla Architekta

Oferta dla Architekta



 

p a t r o n a t y
m e d i a l n e


 

Kolejne miasto pod lupą. Tym razem Poznań. Jestem z tym miastem związana osobiście — mieszkałam tam dwa lata. To niewiele, jednak wystarczająco, by „wymapować” je sobie po swojemu. Poczuć. Polubić.

Tam spotkałam wybitnego i bardzo ważnego dla mnie nauczyciela, zmarłego przed kilkoma miesiącami profesora historii sztuki Piotra Piotrowskiego, który zarażał pasją do sztuki najnowszej i uczył krytycznego myślenia.

Lubię do Poznania wracać. Usiąść w leniwe popołudnie z książką w ulubionej kafejce przy ulicy Wodnej. Włóczyć się bez końca po ulicach i obserwować zmiany. Chociaż nie zawsze kierunki rozwoju napawały optymizmem. Poprzedni prezydent i jego ekipa, o czym pisze w swoim artykule Jakub Głaz, to okres mało trafionych decyzji inwestycyjnych. Ich skutki poznaniacy będą odczuwali jeszcze przez długi czas. Ciekawe są też przemyślenia architektów, którzy wypowiadają się na łamach tego wydania A&B — tych, którzy tam na co dzień mieszkają i tych, którzy mieli okazję jedynie zrealizować tam swój projekt.

Poznań to miasto o bardzo silnej tożsamości. To polska stolica ruchów miejskich. Od kilku miesięcy rządzi nim nowy prezydent. To nowe polityczne otwarcie i wielkie nadzieje z tym związane. Patrząc na kierunek zmian, można mieć nadzieję, że nie okażą się płonne.


Małgorzata Tomczak

 

 

główne prezentacje


poznańskie DNA

kierunki rozwoju architektoniczno‑urbanistycznego miasta

To były czasy! W latach 90. poznaniacy byli dumni ze swojego miasta, które prężnie zabrało się za robienie porządków po latach kryzysowej degrengolady. Zapatrzone na Zachód władze postanowiły nadać miastu charakter zwarty i przemyślany, by złączyć w jedno efekty planistycznej ekspansji z lat 70. Zaczęło się plombowanie historycznych kwartałów, uspokajanie ruchu samochodowego, myślano o stworzeniu nowych pełnoprawnych dzielnic na obszarach leżących tuż przy centrum. Zreformowano i zmodernizowano komunikację publiczną, a dzięki determinacji samorządu udało się skończyć budowę szybkiego tramwaju — transportowego kręgosłupa nowych osiedli na północy. Dumą miasta była Malta — odnowione jeszcze „za komuny” sztuczne jezioro z torem regatowym i tereny rekreacyjne na obrzeżu śródmieścia — od której swoją nazwę wziął popularny wówczas festiwal teatralny. Wszystko wskazywało na to, że — mimo oczywistych w okresie transformacji potknięć (pierwsze „blaszane” centra handlowe) — z zaniedbanej poczwarki czasów PRL powstanie w szybkim tempie zdrowy i piękny motyl.
 
nowe w starym

Studio ADS

Z nostalgią wspominam lata 80. Kod urbanistyczny Czesława Bieleckiego publikowany w Architekturze był dla mnie swoistym dekalogiem przestrzennym. Czym jest miasto ze swoimi przestrzeniami: rynkiem, placem, ulicą, aleją, parkami i ogrodami? Czym miasteczko? A czym „ulicówka”? Jak analizować skalę urbanistyczną? Jakie przykłady, odniesienia do niej budzą setki uznanych za arcydzieła przestrzeni miejskich zlokalizowanych nie tylko w metropoliach, takich jak Rzym, Paryż czy Londyn? Poznań ma swoją rzekę, miał wyspy, ma też Stary Rynek i swoją starówkę. Ma piękne parki, kliny zieleni i Ring Stübbena. Ma również wspaniałe, chronione przez konserwatorów dzielnice, jak Jeżyce, Grunwald czy Sołacz. Ale ma również blokowiska, powoli tonące w wysokiej zieleni — będącej dla nich jedynym ratunkiem.
 
Poznań da się lubić

ARPA Jerzego Gurawskiego

Poznań to miasto o mieszczańskim wielopokoleniowym rodowodzie, już przed wojną określane jako „porządne i uładzone”, dominujące ciężkimi sosami i „pyrami”. Ten klimat, mimo różnych awantur i zaburzeń, jest odczuwalny do dziś. Kiedy przyjechałem tu w 1974 roku i zobaczyłem na ulicy stróża w białej ceratowej pelerynie i takiejż okrągłej czapce, sprzątającego miotłą ulicę, poczułem duży respekt i zrozumiałem, iż przeniosłem się w nieco inny świat.
 
przyszłość miasta

Front Architects

Przyszłość Poznania leży bezsprzecznie w naszych — obywatelskich — rękach, ale te nic nie zdziałają bez poparcia, świadomości i profesjonalizmu gospodarzy miasta. Tak, właśnie gospodarzy, nie zaś polityków. Dobre gospodarzenie — na podobieństwo najbardziej zasłużonego przedwojennego prezydenta Poznania, Cyryla Ratajskiego — nie zaś politykowanie, może przyczynić się do zrealizowania wielu postulatów przeróżnych środowisk żywo zainteresowanych rozwojem swojego otoczenia. Faktem jest jednak, że trzeba dyplomacji, aby rozsądnie te postulaty zhierarchizować i nadać im bieg.
 
miejska mozaika

Ultra Architects

Mozaikowa okładzina jest na wielu blokach w Poznaniu (i nie tylko w Poznaniu — w całym kraju). Jest bardzo ładna, ale od razu było wiadomo, że zniknie pod styropianem, koszty jej zachowania byłyby gigantyczne. Ale to właśnie ona stała się dla nas inspiracją. W nowym projekcie postanowiliśmy zawrzeć wspomnienie o niej. […] Trzeba dodać, że i ja i Tomek nie jesteśmy rodowitymi poznaniakami i chyba dlatego w pierwszych latach działalności Ultry projektowaliśmy wszędzie, ale nie w Poznaniu. Teraz to się powoli zmienia. Jak widać, budujemy wspomniany już biurowiec przy ulicy Za Bramką, na ukończeniu jest kolejny projekt budynku biurowego — też w sercu miasta i jeszcze kolejne się zaczynają…
 
projekt od środka

TOYA Design

Miała to być przestrzeń, która pokazuje w naturalnym wykopie archeologicznym oryginalne relikty umocnień obronnych z X wieku. Uwarunkowania wynikające z kontekstu miejsca były kluczowe, a do tego pawilon miał spełniać rolę edukacyjną. To nie miało być muzeum z eksponatami zawieszonymi w ramkach na ścianach. W założeniach było zaprojektowanie sali audiowizualnej, w której przedstawiane byłyby prezentacje multimedialne, ale przede wszystkim chodziło o kontakt z rzeczywistym obiektem kultury materialnej, dzięki któremu zwiedzający mogliby odczytać w sposób bezpośredni geniusz inżynieryjny dawnych mieszkańców grodu. Nasz projekt został doceniony zarówno za wpisanie się w kontekst miejsca, jak i za intrygujące rozwiązanie przestrzeni wnętrza.
 
z ułańską fantazją

CDF Architekci

Urok właściwie zrewitalizowanej militarnej czy industrialnej architektury został już wielokrotnie doceniony przez użytkowników różnych obiektów na całym świecie. Z perspektywy projektanta natomiast przywrócenie dawnej tkanki urbanistycznej i architektonicznej do życia daje tyle samo, a czasem więcej satysfakcji, co próba wytworzenia zupełnie nowej wartości. Projektowanie architektury w silnym kontekście historycznym niesie ze sobą pewne ograniczenia i trudności, jednakże zalety czerpania z dorobku przeszłości zdecydowanie mają nad nimi przewagę. Czas jest istotną determinantą określającą, czy dana „przestrzeń” może stać się „miejscem” w mieście. W przypadku obszarów o bogatej historii — wcześniej uruchomiony zegar zawsze działa na korzyść projektu.
 
przez pryzmat…

Ad Artis Architects

Wygląd budynku jest rodzajem interakcji z otoczeniem, ale nie poprzez przetworzenie. Surowa, prosta bryła z jednej strony jest tłem dla architektury historycznej Ostrowa Tumskiego, a z drugiej swoją na wskroś współczesną formą odcina się od niej, podkreślając w pełni świadomie czas, w którym powstała. Jej prostota wynika również z tego, że stanowić ma ona tylko swojego rodzaju pryzmat, przez który patrzymy na to, co w tym miejscu jest najważniejsze, czyli Ostrów Tumski i najstarszą polską katedrę. Pozbawienie budynku zbędnej ornamentyki, redukcja formy pozwala poza tym pełniej skupić się na ekspozycji, którą stanowi również sama katedra.
 
słowo o architekturze

JEMS Architekci

Pomysł rozbudowy pojawił się na długo przed rozpisaniem w 2003 roku konkursu. Zbiory biblioteczne stały się tak okazałe, że nie sposób było ich pomieścić w niewielkim, zabytkowym budynku — były one rozproszone w wielu filiach biblioteki i przechowywane często w warunkach nieodpowiednich dla starodruków. Ówczesny dyrektor Biblioteki Raczyńskich, Pan Wojciech Spaleniak starał się o możliwość powiększenia istniejącego budynku Biblioteki Raczyńskich niemal 20 lat. Sam gmach był, co ważne, symbolem walki o polskość i dzięki bogatemu księgozbiorowi dostępnego dla wszystkich (pierwsza publiczna biblioteka w Wielkopolsce!) stał się również ostoją narodowej kultury pod zaborem pruskim. W obliczu tak istotnego historycznie i przepięknego XIX-wiecznego obiektu niewłaściwe wydawało się nam zdominowanie go przez nowo projektowaną rozbudowę. Tę myśl można przedstawić jako podstawowe założenie.
 
 
 

podgląd numeru

 






 

 

 

 
    

 


 

   

 

Dodaj Dodaj
Serwer FTP
1992-2014 © Wydawnictwo "RAM", wydawca miesięcznika A&B.